Forum i chat
Radio/TV
Galeria
Księga gości
nocna modlitwa 21 pt. 22:00
niedzielne nabożeństwo 23 nd. 10:00
Fundamenty wiary 24 pn. 17:12
Grupki domowe 12 25 wt. 19:00
Nabożeństwo młodzieżowe 25 wt. 19:00
Środowe nabożeństwo 26 śr. 19:00
Nocna modlitwa mężczyzn 26 śr. 21:30
     zobacz wszystkie plany spotkań »
Od 06.02.2007 odwiedziło nas
gości.
(PL) Świadectwa

Świadectwo Beaty

To nie jest świadectwo osoby, którą Bóg uwolnił od alkoholu czy narkotyków….. To jest opowieść osoby, która nie szukała Boga, bo nie potrzebowała Go w swoim wygodnym, z pozoru pełnym sukcesu życiu. To Bóg mnie znalazł. Wybaczając mi, że o nim zapomniałam, wyciągnął po mnie rękę, gdy zabijałam kolejną część siebie…

To był super wyjazd – egzotyczny kraj, fantastyczna pogoda, ekstremalny sport, relaks, beztroska zabawa… Polska wita jesiennym chłodem. Znajomi podziwiają opaleniznę, wysłuchują wrażeń…. Widzą osobę sukcesu, pewną siebie, która chwyta życie za rogi: kariera zawodowa, podróże, aktywność sportowa, własne mieszkanie, samochód…. Widzą pozory, zewnętrzną postawę, dają się oszukać. Mija tydzień, wir życia wypala wspomnienie wakacji. Ludzie nie mogą dostrzec prawdy, bo ukryłam ją w środku, na dnie mojego serca. Zaczynam czuć wewnętrzny ból, wewnętrzny krzyk, wołanie o pomoc. Oszukuję świat, ale nie potrafię oszukać swojego serca. Mija kolejny tydzień. Co robię źle? Dlaczego mam wszystko, a czuję się jakbym nie miała nic? Dlaczego czuję, że moje życie przelatuje między palcami? Przecież robię tak wiele, tak aktywnie… Dlaczego czuję, że żyję w schemacie, który sama stworzyłam? A może nie ja go stworzyłam, może ktoś stworzył go za mnie i podsunął, żeby mnie oszukać, a ja połknęłam przynętę i uwierzyłam w takie życie. W sercu ból, samotność, bezsilność…. Na zewnątrz pozory… Nagle odżywa stara znajomość, powierzchowny związek… Mogę uciec przed samotnością, na chwilę zapomnieć o pustce, wypełnić czas inną osobą, zabawą, seksem… Taki „mały” grzech. W głowie zapada decyzja: wchodzę w to, czemu nie, co mi szkodzi. Ale serce coś czuje… wie, że ta decyzja to śmierć kolejnej części mojej prawdziwej natury, że nie przyniesie szczęścia, ale zranienie. Serce czuje, że tak naprawdę umieram już od dłuższego czasu. Więc serce zaczyna krzyczeć! POMOCY!! Ale inni ludzie nie słyszą, nie mogą usłyszeć, bo widzą zewnętrzną otoczkę. Nie mają czasu, żeby poznać prawdę. A może nie chcą poznać prawdy, bo ich życie też jest puste, pogubione, są zranieni, też sobie nie radzą i tak jak ja odgrywają rolę, która do nich nie pasuje…. Serce krzyczy dalej POMOCY! POMOCY! NIE RÓB TEGO. TO CIĘ ZABIJE, ZABIJE TWOJĄ PRAWDZIWĄ NATURĘ, PRAWDZIWE JA! W TEN SPOSÓB DOSIĘGNIESZ otchłani!

Centrum handlowe, dookoła gwar, zapach kawy. Niedawno się poznałyśmy. To miały być damskie ploteczki… Ale nie, to nie była kolejna rozmowa o wakacjach, pracy, karierze, mężczyznach. Usłyszałam historię osoby, która otarła się w życiu o śmierć i żyje tylko dlatego, że poznała Boga Jezusa i oddała Mu swoje życie. Szok… Zdziwienie… O czym ona mówi? Jaki Bóg? Jaki Jezus? Tak wiem, słyszałam o nich. Przecież jestem wierząca, chodziłam na religię, chodziłam do Kościoła, kiedyś się chyba nawet modliłam…, Ale czy znam Boga? Czy rozmawiam z nim? Czy wiem, dlaczego Jezus umarł na krzyżu? W mojej głowie burza pytań. Mijają dni… Dlaczego te pytania nie dają mi spokoju? Korzystam z zaproszenia i idę na Nabożeństwo. Wiele z tego, co dzieje się dookoła mnie nie rozumiem. Ale nie to jest dla mnie najważniejsze. Słyszę żywy śpiew, żywą modlitwę, wybuch radości, wybuch płaczu. Coś dzieje się w moim wnętrzu, nie rozumiem tego. Zapraszam Jezusa do mojego życia, a łzy lecą i nie mogę ich zatrzymać. Zaczyna się głoszenie. Nie mogę w to uwierzyć – po tylu latach przychodzę dobrowolnie do Kościoła i to na Nabożeństwo, które trwa 4 godziny i trafiam na temat SEKSU!?? Dziś zawsze uśmiecham się na myśl o Bożej mądrości, gdy wspominam moje pierwsze „świadome” Nabożeństwo. TAK BOŻE, TY USŁYSZAŁEŚ KRZYK MOJEGO SERCA. Zainteresowałeś się mną. Nie chciałeś mojej śmierci…. Wracam do domu. Słowa kazania dudnią w mojej głowie. Słowo GRZECH brzmi w moich uszach. Nie mogę się na niczym skupić. Nie mogę zasnąć… Pamiętacie, że mogłam odnowić starą znajomość? Zmieniam decyzję – nie wchodzę w ten związek. Uświadamiam sobie, że to grzech, który zabije moje prawdziwe Ja. Czuje ulgę. Jakby 100kg spadło z moich ramion. Lekkość, swoboda, szczęście… Dziś wiem, że to była najważniejsza decyzja mojego życia, bo była odpowiedzią na wezwanie Boga, podziękowaniem, że wyciągnął do mnie swoją rękę. Tą decyzją pokazałam Bogu, że nie zmarnował swojego czasu przyprowadzając mnie na Nabożeństwo, a konkretnie na to kazanie.

Pierwsza własna modlitwa, modlitwa o zdrowie rodziców – nieudaczna, ale szczera i Bóg to widzi. Odpowiada następnego dnia. Uwalnia mojego Tatę z kamienia. Szok! Nikt nie wierzy – mówią, że to zbieg okoliczności. Ale ja nie daje się oszukać. Następne modlitwy, kolejne odpowiedzi. Rozpoczęłam podróż, która dziś niebawem będzie trwać dwa lata. Zupełnie inną podróż niż poprzednie. Podróż, w której Bóg uczy mnie relacji ze sobą, leczy z egoizmu, skupienia na własnych interesach, zadufania, wywyższania, obojętności na innych, wewnętrznej pustki. Bóg wymienia poszczególne części mojej osoby, mojego serca, charakteru, buduje świadomość życia fizycznego i duchowego, świadomość dobra i zła, świadomość grzechu, pokazuje, na czym polega prawdziwe życie i jakie życie jako Ojciec przygotował dla mnie… Mogłabym godzinami wymieniać, co Bóg robi we mnie, w moim sercu i w moim życiu. Lecz nie o to chyba chodzi, bo każdy ma do przeżycia swoją własną przygodę z BOGIEM JEZUSEM DUCHEM ŚWIĘTYM. W mojej podróży było również wiele walki. Diabeł nie był zadowolony z mojego wyboru. Atak rodziny, upadki, grzech, zwątpienia…, Ale Bóg mocno mnie trzymał i z każdej walki wyprowadzał z nową mądrością, z nowym doświadczeniem, mocniejszą. W tej całej podróży najcenniejsze jest to, że nie jest ona tylko teorią, ale wpływa realnie na moje życie. Bo tak naprawdę pogrzebałam jedno życie, ale w zamian otrzymałam drugie, lepsze, świadome. Wiem, że jeszcze jest dużo do zrobienia, dużo do zmienienia – i cieszę się z tego, bo to znaczy, że ta podróż nigdy się nie skończy.

Dziś wiem, że Bóg nigdy nie zapomniał o mnie. To ja zapomniałam o Nim i odwróciłam się od Niego. To, co działo się w moim życiu było konsekwencją wyborów, które dokonywałam. Bóg wyciągnął do mnie rękę stawiając na mojej drodze osobę, która mi o Nim opowiedziała. Ale później to mój wybór spowodował, że poszłam za Nim, że poznałam Jezusa i wszystko się zmieniło. Teraz już wiem, to my dokonujemy wyboru: życie albo śmierć. Ja wybrałam życie.

Zaczynając tą opowieść skłamałam, że nie szukałam Boga. Bo tak naprawdę moje serce pragnęło jego dotyku od bardzo dawna…

BOŻE, DZIĘKUJE CI, ŻE URATOWAŁEŚ MNIE OD ŚMIERCI! DZIĘKUJE, ŻE POSTAWIŁEŚ NA MOJEJ DRODZE OSOBY, KTÓRE PRZYPROWADZIŁY MNIE DO CIEBIE! DZIĘKUJE, ŻE DAŁEŚ MI ŻYCIE ZABIJAJĄC MOJĄ STARĄ NATURĘ! DZIĘKUJE ZA CUDA, KTÓRE DOKONUJESZ W MOIM SERCU, CHARAKTERZE I CODZIENNYM ŻYCIU! KOCHAM CIĘ, KOCHAM CIĘ, KOCHAM CIĘ...

Beata
 
wersja polska english version | Start | Radio / TV | Sklep | Filie Kościoła | Kontakt | News | O nas | Służby | Szkoły Biblijne | Świadectwa | Czytelnia |
Copyright 2007: Spichlerz | design by rytm.org | cms/powered by intensys.pl